Menu

W poszukiwaniu

Znajdą się tu moje wszystkie potargane myśli i refleksje na temat mojego błogosławionego stanu opisywane przez pryzmat hormonów które niczym złośliwe chochliki wdarły się w moje życie i wywracają je do góry nogami.

Facebooki, Instagramy, i inne światy.

mrocznamysza

 

 

Wstaje rano do kawy przeglądam facebooka, i trochę się przeraziłam. Człowiek odpala jakiś inny świat i zaczyna zazdrościć. A bo ten pojechał tam, a tamten to ma super prace , nie możliwe to ona – tak ładnie wygląda, i zaczyna porównywać swoje życie do tych uśmiechniętych ludzi na zdjęciach. Bynajmniej ja zaobserwowałam dzisiaj takie zjawisko u siebie. Przez chwilę naprawdę pomyślałam „ ale oni to mają życie, a co mam ja?''.

 

 

 

Nigdy nie miałam kompleksów od nośnie swojego życia. Wydawało mi się całkiem fajne, powiem więcej byłam dumna z tego co mam i chyba nie zastanawiałam się nigdy nad tym czy inni mają lepiej. Więcej ,częściej w moich rozmyśleniach myślałam o ludziach którzy są w gorszej pozycji niż ja, o moich rodzicach którzy będąc w moim wieku mieli o wiele ciężej niż ja. Dzięki temu doceniałam jeszcze bardziej to co mam i byłam za to wdzięczna. Nigdy się nad ty wszystkim tak nie zastanawiałam, miałam swoją drogę i niej się trzymałam. Dzisiaj jednak coś mnie tknęło uśmiechnięci ludzie na portalach społecznościowych, lansujący się nowymi autami, nieskazitelną urodą, związkami w których jest tak cudnie, kolorowo. Przez krótką chwile pozazdrościłam im, tego wszystkiego co mają – pięknego życia na ekranie telefonu, w internecie. I wtedy chyba oprzytomniałam czy oni naprawdę tacy są?- przecież ich znam. Mniej lub bardziej ale wiem o ich życiu. Wiem, że ta dziewczyna co chwali się jaką jest dobra mama i jak cudownie z córką wychodzi na zdjęciach – wiem , że do dwójki wcześniejszych dzieci straciła prawa rodzicielskie bo je zaniedbywała. Wiem, że ta słodka para która uśmiecha się na każdym zdjęciu, kłoci się na każdym kroku, ona rzuca talerzami a on wcale nie zwraca się do niej w realnym świecie tak słodko jak w komentarzach pod zdjęciami. Wiem jacy są ci ludzie naprawdę a pomimo tego i tak zaszufladkowałam ich życie jako lepsze od swojego. Oprzytomniałam i wróciłam na ziemię jednak to przerażające jak można wyidealizować sztuczny świat ze zdjęć, jak można ubarwić swoje życie w oczach innych.

Może jestem trochę staroświecka ale dla mnie dodanie zdjęcia na facebooku za pomocą telefonu nie komputera to do niedawna było wyczynem , nie wspominając o innych relacjach ( do tej pory nie wiem po co to), tweetery, snapy, instagramy to totalnie odległa galaktyka i czarna magia. Nie mam potrzeby używania tego wszystkiego. Nie zaprzeczę, mam facebooka. Również dodaje zdjęcia ( bo już umiem), komentuje , i oglądam głupie filmiki o mopsach. Jednak wydaje mi się , że do wszystkiego trzeba nabrać odpowiedniego dystansu. Nie pozuje do tych zdjęć które wstawiam są i już. Mam wrażenie, że u niektórych na profilach są tylko takie zdjęcia do których się wcześniej nie wiadomo ile czasu szykują , tło ,charakteryzacja, odpowiednia pozycja. Najlepiej jeszcze pokazać atuty w postaci dużego dekoltu albo skąpych szortów, lub i bez. Zdjęcia w samej bieliźnie też są przecież spoko mają więcej lajków. To zjawisko jeżeli się nad nim przez chwilę zastanowić jest po prostu straszne. Skoro ja stara krowa, która chyba co nieco wie, i mniej lub bardziej uważa się za istotę racjonalnie myślącą dała się omamić kolorowym życiem z facebooka to co dopiero 10 - 15 latki? Dzieci, które maja dostęp do internetu. Przeglądają strony na których celebryci lansują nowe trendy, portale społecznościowe gdzie wszystko ocieka sexem, przepychem, wulgaryzmem. Ja mając 10-15 lat prowadziłam pamiętnik, latałam po podwórku a szczytem poczucia się bardziej hmm „kobieco”, „dorośle'' było posmarowanie ust błyszczykiem. Mając 13lat bawiłam się z koleżankami lalkami. Szyłyśmy im ciuchy ze skrawków materiałów podebranych gdzieś z domu. W dzisiejszych czasach te 10 – 15 latki mają pozakładane konta na portalach społecznościowych. Od małęgo spoglądają na starsze koleżanki które właśnie lansuje taki model „ idealnej kobiety” w internecie. Kreują wizerunek dorosłej, ponętnej kobiety a one maja 15 naście lat. Gdzie jest ich dzieciństwo? Gdzie są ich lalki? Szczerze – nie dziwie im się. Te historie, życie które widnieje w sieci jest wspaniałe, można je podziwiać, można zazdrościć i jeżeli ma się z nim styczność za wcześnie – może zgubić.. Przeraża mnie, że ten świat tak omamia od małego. W dzisiejszych czasach na dzieci czeka więcej pokus, niebezpieczeństwa. Dzieci szybciej chcą stać się dorosłę, tylko one nie zdają sobie sprawy, ze tracą coś pięknego – swoje dzieciństwo. Więc dopiłam kawę, polajkowałam 10cio kilometrowy bieg mojej mamy i doceniłam to co mam. Doceniłam to, że miałam prawdziwe dzieciństwo, lalki, zabawy w sklep, bieganie po budowach. Doceniłam jeszcze bardziej swoje nie idealne ale prawdziwe życie. I znowu jestem dumna z tego co mam – nie na jakimś profilu w sieci. To co mam w życiu realnym, na co dzień. Już chyba więcej nikomu nie pozazdroszczę życia – którego tak naprawdę nie ma.

 

Pozdrawiam , buziole po czole ;)

 

© W poszukiwaniu
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci